|
Blog > Komentarze do wpisu
Kabhi Khushi Kabhie Gham (2001), reż. Karan Johar
![]() W rolach głównych:
O filmie: Oryginalny to ja nie jestem. Bo to film, który pewnie już każdy widział. Na blogu opisy filmów to nowość, a od czegoś przecież trzeba zacząć. Myślę, że prawie dla każdego kto siedzi w "bollyklimatach" ten film to był początek przygody ze sztuką radości prosto z Indii. Sylwester 2004/2005 - Kraków, kino pod Baranami. Pierwszego Sylwestra z moją przyszłą małżonką spędzałem właśnie tam na maratonie filmowym. Przed północą mieliśmy okazję zobaczyć ostatnie dzieło Emira Kusturicy "Życie jest cudem"ļ. Jaki był ten film pisać nie będę, bo tu nie o tym przecież. Po północy, szampanie, życzeniach etc. Nowy Rok rozpoczęliśmy właśnie 4 godzinnym seansem "Kabhi Khushi Kabhie Gham". To była moja pierwsza styczność z Bollywoodem, o czym zresztą już napisałem. I wpadłem. Wsiąkłem. Od tego filmu zaczęła się moja miłość, mój fanatyzm. Film jest rodzinną historią, dramatem. Jest konflikt, jest mezalians, wydziedziczenie, ucieczka, a potem poszukiwanie, pojednanie i radość. Tak w skróce można opisać to co się dzieje w tym filmie. Zresztą opowiadanie dokładne historii mija się z celem, bo to nie historia jest siłą tego filmu. "Kabhi Khushi Kabhie Gham" to przede wszystkim niesamowita orgia kolorów. To kicz. Ale daleko mu do baroku. Nie ma mowy o przeroście formy nad treścią. To współczesna baśń o miłości, radości, tęsknocie, smutku... Poza tym. Muzyka. Niesamowicie rytmiczna - ciało samo rwie się do tańca. Tu nie ma mowy o syndromie "inżyniera Mamonia" - podoba mi się tylko to co znam. Znasz czy nie znasz Twoje ciało samo każe Ci tańczyć. 4 godziny? Na samym początku bylem przerażony tą długością. Jak ja to wytrzymam? Po seansie natomiast zadawałem sobie pytanie - dlaczego to już koniec? Bollywood to magia, która zaczarowuje tak, że wciąż chce się więcej i więcej... Jeśli ktoś nie widział jeszcze nic z tego typu filmów to "Kabhi Khushi Kabhie Gham" jest idealną pozycją na początek. Albo ten film pokochasz, albo nie spodoba Ci się i pewnie już więcej na tego bloga nie zajrzysz. Aha... Polski tytuł to "Czasem słońce, czasem deszcz". Ja go praktycznie nie używam. Przyzwyczaiłem się do używania oryginalnych tytułów i jakoś głupio tak. Ale podaję, bo film jest do zdobycia w Polsce na DVD i VHS, a panie w wypożyczalniach / sklepach w ogóle mogą nie jarzyć o co Wam chodzi jeśli spytacie o "Kabhi Khushi Kabhie Gham". A na koniec mała galeryjka: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() niedziela, 09 października 2005, n0kt0w1z0r
Komentarze
AskaKoll
2005/10/10 01:29:40
Boskie zdjęcie Levera! :)
Gość: , gprs10.orange.pl
2006/01/14 12:49:33
film doprawdy piękny
co prawda nie bardzo lubie brytyjskie akcenty w filmach indyjskich, ale cóż tam... wspaniałe kreacje, muzyka i stroje
Gość: , host-81-190-21-111.torun.mm.pl
2006/02/23 00:02:43
Kajol przepiękna,urocza i szalona jak zwykle Khash Erdene
Gość: Paulina, acrt157.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/06/22 11:57:07
Bardzo podoba mi sie ten film,ponieważ jest o miłości.Nie tylko do rodziców,dziadków ale również o miłości dwojga ludzi.Strasznie lubie ten film!!! Mam ten film na DVD i oglądam go na okrągło.Zwłaszcza te urywki gdzie aktorzy tańczą i śpiewają. Nawet znam już na pamięć kilka piosenek.Oglądam również ten film dlatego ,że grają w nim fajni aktorzy ,a przede wszystkim panowie! Polecam ten film wszystkim ,naprawde jest super! już nie moge sie doczekać kolejnego filmu z tumi aktorami.
myśke, że w telewizji powinni puszczać takie filmy bo są zajefajne! |