|
Blog > Komentarze do wpisu
Koi... Mil Gaya (2003), reż. Rakesh Roshan
![]()
Jeśli chodzi o kolejność to chyba był drugi albo trzeci film Bollywood, który widziałem. Dokładnie nie pamiętam. Mniejsza o takie szczegóły. Ważne, że jeden z pierwszych. Nie zdawałem sobie sprawy wówczas jak wiele oblicz ma ta kinematografia, jak wiele środków wyrazu moźe zostać uźyte. To pierwszy science-fiction musical, który miałem okazję widzieć!!! Jest sobie męźczyzna, Rohit, o umyśle dziecka, odtrącony przez równieśników, zachowujący się dziecinnie. Jego ojciec był naukowcem, który nawiązał kontakt z kosmitami. Ale na skutek wypadku ojciec zginął a matka odniosła poważne obraźenia. Była wówczas w ciąźy. Tak więc choroba Rohita to efekt tego wypadku. Rohit znajduje kiedyś w starej pracowni ojca komputer. Uruchamia go i udaje mu się skontaktować z kosmitami, których sprowadza na ziemię. Jeden z nich gubi się i trafia pod opiekę właśnie Rohita... Dalej nie będę zdradzał. W każdym bądź razie są i dramatyczne ucieczki przed policją i naukowcami, którzy chcą kosmitę zbadać, są cudowne moce, które zmieniają Rohita w super bohatera, jest mnóstwo dobrej muzyki i tańca... Film urzeka. Kosmita Jadoo jest uroczym stworkiem, który nieco przypomina E.T. Historia jest świetnie opiwiedziana - wciąga, trzyma w namięciu, a co najważniejsze - bardzo angażuje emocjonalnie widza. Warto także zobaczyć ten film ze względu na odtwórcę głównej roli Hrithika Roshana, który pokazał w tym filmie jak wszechstronnym jest aktorem. Potrafi zagrać macho, ale potrafi też zagrać upośledzonego, zdziecinniałego mężczyznę. Jest w tym bardzo przekonujący. Za to mu się należy duży ukłon. Aha... "Koi... Mil Gaya" jest jeszcze ważnym filmem z jednego powodu - jedną z piosenek jest "It's Magic!" - zdecydowanie czołówka jeśli chodzi o hity z bollywoodzkich produkcji. No i oczywiście na koniec galeryjka: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() poniedziałek, 10 października 2005, n0kt0w1z0r
|