Locations of visitors to this page dodajdo.com dodajdo.com

Add to Technorati Favorites

site statistics

Blogowisko.org
Add to Netvibes

Blog > Komentarze do wpisu
Anukokunda Oka Roju (2005), reż. Chandrasekhar Yeleti

To dopiero drugi film telugu, który miałem okazję oglądać. Pierwszy, "Sainikudu" , widziałem w kinie w Hyderabadzie. I o ile tamten był dość typową produkcją dla Tollywood (tak przynajmniej mogę wywnioskować z opisów i recenzji, które czytałem w sieci) to "Anukokunda Oka Roju" takim filmem nie jest.

Bohaterką filmu jest Charmi, młoda chórzystka, która marzy o karierze śpiewaczki filmowej tzw. playback singer. Któregoś dnia Charmi wybiera się na imprezę, na której ktoś podsuwa jej drinka, do którego wsypane są narkotyki... Dziewczyna budzi się po 2 dniach nie pamiętając zupełnie co się z nią działo. Wkrótce jednak będzie musiała rozwiązać tę zagadkę, z pomocą policji, ponieważ jej życiu zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo. Kilkakrotnie ktoś próbuje ją zabić, pojawia się taksówkarz, który twierdzi, że jest mu winna pieniądze...

Film jest, jak na indyjskie produkcje, które widziałem do tej pory, dotyczy to zarówno Bollywood, Kollywood czy Tollywood , bardzo nietypowy. Tajemniczość towarzyszy widzowi prawie do samego końca. Stopniowo składane są części całej tej pogmatwanej układanki...

Nie ma tu klasycznych teledysków z rozbuchaną choreografią, absurdalnych scen walki, całego tego patosu i kiczu, który zazwyczaj w indyjskich super produkcjach występuje. Film jest dość skromny. Dobra gra aktorów, budowanie aury tajemniczności, napięcie - to są atuty tego obrazu. Do tego bardzo dobra muzyka, szczególnie ta ilustracyjna, która świetnie współgra ze zdjęciami...

Aktorstwo bardzo dobre. Szczególnie aktorka grająca Charmi - Charmy Kaur. Stworzyła bardzo przekonująca i wyrazistą postać. Moją uwagę zwrócił też policjant, w którego wcielił się Jagapati Babu. Spokojny, popijający soczek, stopniowo dochodził do rozwiązania zagadki. A ja kojarzyłem go, oglądając galerie różnych filmów, raczej jako totalnego zabijakę. Wystarczy spojrzeć tu . Ale jak przeczytałem w jednej z recenzji tego filmu - może to być dla tego aktora rola przełomowa, bo pokazał, że potrafi grać inaczej niż do tej pory, że przyczepiona mu łatka nie jest prawdziwa.


środa, 20 grudnia 2006, n0kt0w1z0r

Komentarze
Gość: Askay, egl82.internetdsl.tpnet.pl
2006/12/20 10:11:02
Jedyny telugu, który do tej pory widziałam, to Arjun. Z niecierpliwością czekam na inne przysmaki.
-
2006/12/20 12:14:42
Askay nie tylko ty :)
Ja po tym opisie zapragnełam tego filmu...chyba bardziej niż filmu z M. Babu :)