|
Blog > Komentarze do wpisu
Daud: Fun on the Run (1997), reż. Ram Gopal Varma
![]() Mamy zestaw: reżyser Ram Gopal Varma (nieco później popełnił takie filmy jak Bhoot czy Sarkar), kompozytor A.R. Rahman (jeden z największych kompozytorów indyjskich - twórca ścieżek filmowych do filmów takich jak Dil Se, Rang De Basanti, Earth, Water...) i w rolach głównych: Sanjay Dutt oraz Urmila Matondkar. Sanjay Dutt - Nandu jest wynajętym złodziejem, który kradnie tajemniczą skrzynię, w której jest złoto warte miliony rupii. Skrzynią tą interesuje się gang, któremu przewodzi Pinky. Bardzo chce też odzyskać ją rząd Indii. Zbieg okoliczności sprawia, że w historię zamieszana jest Bhavani - postać grana przez Urmilę Matondkar. Nandu i Bhavani są ścigani zarówno przez gang Pinky'ego jak i przez wojsko oraz policję. Za Nandu rozesłano nawet list gończy. Cały film to historia ich ucieczki, podczas której mieli różne przygody... Po takim opisie można sobie pomyśleć, że to fajny film bo taki reżyser, taki kompozytor, taka obsada i sama historia zapowiada się nieźle... To był chyba jeden z najgorszych filmów indyjskich jakie widziałem. W swoim byciu złym filmem jest on tak zły, że nie ma nawet szans dołączyć do panteonu gniotów, w którym znajdują się takie pozycje jak Rudraksh, Mashooka, Rain czy Madhoshi. Przede wszystkim słaby scenariusz. Brak pomysłu na rozwinięcie wątków i zagęszczenie akcji. Strasznie dużo piosenek, niektóre niemalże jedna po drugiej - wypełniacz filmu, w którym prawie nic się nie dzieje. Rozwleczone sceny pościgów, walki, które ani nie są na poważnie ani nie są porażające. Niby to jest komedia, ale ja w tym filmie ani razu się nie śmiałem. No może pod koniec śmiałem się z tego jak słaby jest ten film, ale to był wyraz rezygnacji, a nie radość z obcowania z tym "dziełem". Nie pamiętam, żebym się kiedykolwiek tak wynudził. Aktorstwo nie przykuwa uwagi. Sanjay Dutt w najsłabszej ze swoich ról (z tych, które do tej pory widziałem), Urmila na początku całkiem spoko, ale potem zrównała poziomem do Sanjaya. Wątek miłosny naciągany. Humor na siłę, żarty wydłużane w nieskończoność. Komuś się to musi podobać, bo na imdb ten film ma dośc dobre noty i są nawet pozytywne komentarze. Dla mnie to była trauma... Swoją drogą zachęcił mnie ten film do obejrzenia innego. Otóż wyczytałem, że "Daud" jest niejako powiązany z tamilskim filmem "Thiruda Thiruda" wyreżyserowanym przez Mani Ratnama. Ram Gopal Varma był współautorem scenariusza. W jednej z recenzji oceniający wyraźnie podkreślił, że "Daud" jest bardzo podobny do filmu Ratnama, ale brakuje mu napięcia i tempa, które występuje w "Thiruda Thiruda". Tak więc, jako fan dzieł Ratnama, mam zamiar niedługo sięgnąć po to dzieło, żeby porównać sobie obie historie. poniedziałek, 16 kwietnia 2007, n0kt0w1z0r
|