|
Blog > Komentarze do wpisu
Stalin (2006), reż. A.R. Murugadoss
![]() ![]() ![]() Bynajmniej nie jest to obraz opowiadający o losach komunistycznego dyktatora, ani żadna fikcyjna fantazja o jego pobycie w Indiach. Stalin to imię głównego bohatera, granego oczywiście przez Chiru, który ma tyle wspólnego z Gruzinem, że nosi to samo imię. W Indiach dość popularnym zwyczajem, zwłaszcza na południu, nadawanie dzieciom imion związanych ze Związkiem Radzieckim, z Rosją. Komunizm jest tam nadal cenioną ideologią, szczególnie w stanie Kerala, gdzie rządzi partia o takich poglądach. Swego czasu zainteresował mnie ten temat i znalazłem kilka postaci, między innymi polityka tamilskiego M.K. Stalina, który przez kilka lat był burmistrzem Chennai'u i sportowca Cherukuri Lenina, który jest jednym z najlepszych indyjskich łuczników. Filmowy Stalin jest byłym wojskowym, który został oddelegowany z armii za niesubordynację. To dobry człowiek, któremu marzy się, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Swoją postawą chce dawać przykład - pomaga biednym i uciśnionym. Pisze egzaminy dziewczynie bez rąk, pomaga wykonywać doświadczenia chemicznie ślepej. W swojej walce o szczęście "maluczkich" potrafi być bezwględny - każdy kto stanie na jego drodze dostaje tęgi łomot. Jak się więc można domyślić nie brakuje w tym filmie porażających scen walki. Osiłki latają po całym ekranie, krew leje się niemalże strumieniami, nie brakuje mocnych i bardzo mocnych scen. W jednej z nich Stalin mierzy się z ponad setką osiłków. Nie muszę chyba pisać kto wygrywa. Łamanie praw fizyki i niezniszczalność to cechy superbohatera - ma je oczywiście postać grana przez Chiru.Zainspirowany przykrym wydarzeniem Stalin wymyśla "teorię 3". Za swoją pomoc nie oczekuje nagród, dowodów wdzięczności. Chce, żeby każdy w zamian za okazaną pomoc zrobił to samo w stosunku do 3 osób. I każdej z nich przekazał tę samą instrukcję. Taki łańcuszek samopomocy. Idealizm i wiara w człowieka, jaką ma Stalin niejednokrotnie zostaje wystawiona na próbę. Bohater ma chwile zwątpienia, ale nie ustaje w walce o dobro. Historia ta jest naiwna, ale mimo wszystko daje do myślenia. Mimo, że to kino komercyjne to na pewno można powiedzieć też o nim społeczne. Momentami niebezpiecznie zbliża się do granicy, za którą byłby już propagandową agitacją, ale całe szczęście tak się nie dzieje. Muszę przyznać, że takie podejście do tej tematyki mi się podoba. Można robić ambitne, artystyczne kino, które opowiada o trudnych tematach. Ale kto na to pójdzie do kina? Film okaże się klapą, a docenią go tylko krytycy na prestiżowych festiwalach filmowych. Tu za pomocą komercyjnej superprodukcji twórcy starają się zwrócić uwagę na pewne sprawy, które ich zdaniem są istotne. Chiru po tym filmie od razu wskoczył na sam szczyt bogów indyjskiego kina w moim osobistym rankingu. Niesamowita charyzma, niebanalne umiejętności taneczne (przy tej posturze to naprawdę sztuka!) i świetna gra aktorska. Z niecierpliwością czekam na kolejne produkcje z tym panem. W filmie pojawia się również południowoindyjska piękność - Trisha Krishnan. Tą panią zachwycałem się już pisząc o filmie Athadu. Tym razem jednak Trisha ma zbyt skromną rolę, żeby napisać coś konkretniej. Pojawia się, oczarowuje Stalina, sama się w nich zakochuje, a reszta... Resztę przyćmiewa Stalin i jego walka o ideę! Nie można nie wspomnieć o czarnym charakterze. Gra go mistrz drugiego planu - Prakash Raj. Tym razem jego postać to zły minister, który jest gotów zrobić wszystko, żeby utrzymać władzę. Prakash Raj pojawia się w prawie każdym filmie z południa, bardzo często w podobnych rolach. To dość niebezpieczne, bo można wpaść w rutynę. Jak na razie wychodzi z tego obronną ręką, co nie ukrywam, jest jedną z przyczyn mojej ogromnej sympatii do tego aktora. Na koniec krótko o muzyce. Ta jest naprawdę świetna. Bardzo dobre piosenki, piękne teledyski. Na deser zostawiam małą galerię ze Stalina i kilka klipów do posmakowania. czwartek, 26 kwietnia 2007, n0kt0w1z0r
Komentarze
2007/04/27 00:25:04
wiem, że to upierdliwe, ale to zabezpieczenie przed wirusami. dzięki temu nie wpiszą mi się żadne automaty internetowe, które wklejają jakieś dziwne adresy - przez coś takiego musiałem zamknąć forum Bombay Dreams - ludzie zaczęli do mnie pisać, że są jakieś dziwne linki do plików z wirusami.
2007/04/27 13:55:23
Stalin i Pan Minister;]
tym filmem skończyłam mój odpoczynek od filmów i byłam i jestem zadowolona. Film jez niezły i przyznam,ze nie wiedziałam co mam myślec,jak tytuł zobaczyłam a nic o filmie nie wiedziałam. Było to też moje pierwsze spotkanie z Chiru i (jak zwykle)mam ochotę na dalsze spotkania:) aha i znalazłam w sieci film "Hitler" no ale to dla wytrwałych jest...albo sie załaduje albo nie :( www.muft.tv/index.php po lewej jest zakładka Telugu a ostatnie zdjęcie to moja tapeta:) |
Moje zdanie na temat filmu i tego Pana już znasz :) a fota z pociąganiem koszuli wyląduje u mnie na pulpicie zaraz :)
Na imprezie z Gosz próbowałyśmy zatańczyć jak Chiru :)
i błagam tylko zdejmij te banderole z kodami...bo ja już 4 raz próbuje się wpisać...dla dyslektyków to mordęga...