|
Blog > Komentarze do wpisu
Kadhalan (1994), reż. Shankar
![]() Postanowiłem, że sięgnę zatem po coś z dorobku wybitnego reżysera, najlepiej coś starszego. Pech chciał, że wybrałem, tak jak później wyczytałem z informacji, najsłabszy film Shankara. Przyznaję, że sugerowałem się też faktem, że ktoś kiedyś mi polecał film o podobnym tytule jako dzieło wysokich lotów, artystyczne, poetyckie… Tylko, że rekomendowany film był chyba z 2002 roku. Kaadhalan jest z roku 1994. Mniejsza z tym… Mamy tu dość klasyczną i prostą historię. Prabhu zakochuje się w Shruti. Ojciec Shruti jest znanym politykiem, który nie akceptuje ich związku. Ma też powiązania ze światkiem przestępczym. Za pomocą zamachów bombowych planuje przejąć władzę. Wskutek zbiegu okoliczności w te polityczne rozgrywki zostaje wciągnięty Prabhu, który jest idealny jako kozioł ofiarny. Młodzi się kochają, ojciec im w tym przeszkadza, bomby wybuchają, a na koniec mamy wielki finał.. Nic tak naprawdę w tej historii nie zaskakuje i nie zasługuje na większą uwagę. Może poza śmiesznie pokazaną relacją Prabhu i jego ojca – policjanta. Tak to wszystko mieści się w szablonie klasycznego masala movie – jest komedia, dramat, sensacja, romans i piosenki. Pierwsza część filmu jest bardziej romansowo-komediowa, w drugiej pojawia się więcej dramatyzmu, scen przemocy… Miłośników tańca może zainteresować pierwsza część filmu – Shruti jest tancerką bharatanatyam. Jest to dość ważny element, bo Prabhu, żeby zdobyć jej względy postanawia się nauczyć tańczyć. Film da się oglądać, ale nie jest to rzecz, która w jakimś stopniu poraża, przeraża, zachwyca. Tak do obejrzenia i już. Muzykę do filmu napisał A.R.Rahman ale jedyne co mogę o niej powiedzieć, to że była. Może poza pierwszą piosenką - całkiem fajną, której klip dałem poniżej. W pewnym momencie piosenki przewijałem, bo film mi się nieco dłużył. sobota, 12 maja 2007, n0kt0w1z0r
|