Locations of visitors to this page dodajdo.com dodajdo.com

Add to Technorati Favorites

site statistics

Blogowisko.org
Add to Netvibes

Blog > Komentarze do wpisu
Pokiri (2006), reż. Puri Jagannath


To moja trzecia "przygoda" z Maheshem Babu, aktorem kina telugu, który powoli zaczyna w polskich kręgach statusem dorównywać Shah Rukh Khanowi. Zaobserwować można już u niektórych niewiast podobny poziom zauroczenia, a może nawet zaślepienia, co w przypadku bollywoodzkiego bożka. Film "Pokiri" jest wymieniany jako jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy z udziałem Mahesha. Szczególnie przez wspomniane fanki. Aczkolwiek wiadomo też, z bardziej obiektywnych źródeł, że to hit box office'u stanu Andra Pradesh (stolicą tego stanu jest Hyderabad, tam się właśnie robi filmy telugu) z zeszłego roku.
Nie bez powodu o tym wszystkim piszę. Kiedy jest się bombardowany taką ilością informacji zachwalających i wynoszących film pod niebiosa to oczekiwania wobec danego dzieła bardzo mocno rosną. I trzeba przyznać, że ja po "Pokiri" oczekiwałem czegoś naprawdę wielkiego. Specjalnie odczekałem troszkę, żeby ostudzić entuzjazm, przeczekać gorące dyskusje na forach, żeby się wyciszyć.
Napisałem, że oczekiwałem po tym filmie czegoś wielkiego. Nic wielkiego nie dostałem. Było za to coś dużego. Dość duże rozczarowanie.
Zacznijmy od początku.
Pandu jest ulicznym rozrabiaką, bandytą i gangsterem. Oczywiście nie takim na wskroś złym. Ma swój honor, zasady, choć czasem nie do końca przejrzyste.
Poznaje Shruti. Ta się w nim zakochuje, ale nie potrafi się pogodzić z tym co robi Pandu. Wielkie rozdarcie, bo on nie potrafi się zmienić dla niej, ale ją kocha etc. Dość klasyczne wątki. Do tego dochodzą walki pomiędzy gangami no i przede wszystkim mroczna tajemnica Pandu, która odmienia losy filmu.
To tak w skrócie. Ale tak naprawdę to niewiele więcej można na temat tego obrazu napisać.
Przez cały film nie wyczuwałem napięcia, które powinno towarzyszyć tej historii. Wszystko niby szło do przodu, ale jakoś tak ślamazarnie i bez werwy. Przeplatane to wszystko dość marnymi wstawkami komediowymi. Do tego dużo bijatyk, które powiem szczerze szybko przestały robić wrażenie, a zaczęły męczyć. Miałem wrażenie, że twórca musiał zrobić film długi, a ponieważ nie starczało mu historii to wstawiał kolejne bójki. O ile nie mam nic przeciwko samym "nawalankom", szczególnie w filmach tamilskich czy telugu, o tyle tutaj miałem ich zdecydowanie dosyć. Efekt wszystkiego psuje jeszcze panienka grająca miłość Pandu - koszmarna aktorka, która poza piszczeniem i mizdrzeniem się niewiele więcej była w stanie pokazać. Strasznie irytująca.
W filmie pojawia się oczywiście Prakash Raj. Nie jest zbyt oryginalny w swojej kreacji - drugoplanowa rola czarnego charakteru to jego specjalność. Wypadł całkiem całkiem, szczególnie w scenach więzięnnych, kiedy walczył z tym, żeby nie zasnąć.
Całość ratuje muzyka, która akurat tutaj stanowi najmocniejszy element. Mani Sharma jest jednym z najlepszych kompozytorów w Indiach co po raz kolejny udowodnił.
Ogólnie to mam wrażenie, że to dość niedorobiony film. Nie jest tragiczny. Ale sporo bym w nim poprawił, a może wyszłoby coś lepszego. Na razie jeśli chodzi o Maheshowe hity u mnie najniżej.
Powstał tamilski remake tego filmu z Vijayem w roli głównej. Jestem już w jego posiadaniu, ale chyba muszę jeszcze trochę odczekać zanim się do niego przysiądę. Podobno lepszy od pierwowzoru.
Na koniec uwaga jeszcze jedna. Dużą zaletą filmu był fakt, że akcja działa się w Hyderabadzie. Byliśmy w tym mieście i fajnie było popatrzeć na znajome miejsca - szczególnie na mordobicie w Golconda Fort! ;-)




KLIPY

Devuda Devuda



Dole Dole



Gala Gala



sobota, 05 maja 2007, n0kt0w1z0r

Komentarze
2007/05/05 14:46:54
o tym co na forum sie dzieje i na swoim blogu troche napisałam...
a teraz do rzeczy ;)
ja Pokiri średnio lubie,niby element zaskoczenia jest,i to nie mały,ale czegoś mi w tym filmie brakuje... obejrzałam go ze względu własnie na te zachwalania,ale jednak trochę się rozczarowałam. O wiele bardziej wciągnęło mnie Athadu,nota bene mój pierwszy film tolly.
A i tamilską wersję posiadam,ale własnie tak jak Ty odczekam sobie trochę,jestem też ciekawa jak tam tamilska wersja NN ;)
-
2007/05/05 16:13:43
Tak to ja zaślepiona niewiasta :) I bardzo dobrze sie bawię :)
Pokiri bardzo mi sie podobało, nic mi nie brakuje w tym filmie, muzykę kocham. Raczej Vikram staje się nowym bożkiem...potem Surya, a na końcu Mahesh...Mnie to nie przeszkadza...Kogoś w końcu w życiu kochać trzeba :)
Kollywoodzką wersję kiedyś obejrzę, ale za jakiś czas jak bo teraz coś czuje..nie będzie mi sie podobać.
-
Gość: beatita, host-81-190-231-153.wroclaw.mm.pl
2007/05/05 19:36:05
ooo wchodze i co widze o mnie mowią:) Ja poprosze te obiektywne źrodła, tez chce wiedziec co mowią i czym/kim są?A wogole to od siebie dodalabym jeszcze -opetane- (to o mnie;))
I czasem jest tak ze niektore zrodla sa obiektywne na swoj subiektywny sposob.
Aha i jakie jest podobienstwo na to ze my uwazamy ze to jest wg nas najlepszy film i rowniez wg osob mieszkajacych w Hyderabad i to ze stal sie hitem Tollywoodu? To znaczy ze jak zostal hit boks oficem ;) to nie jest hitem dla prostego czlowieka?Byc moze nie.
Ale jest to jedyny film z Maheshem grany od poczatku pojawienia sie na ekranach przez 365 dni i to duzy sukces. Jest uwazany za (cytuje - The biggest hit of Tollywood).Oczywiscie ze tylko w tym regionie, nikt nie mowiłl ze na swiecie ;)Oczywiscie to ze zdobyl taka popularnosc nie jest wyznacznikiem tego ze ma podobac sie kazdemu i ma byc przez kazdego uwazany za fenomen i wielkie dzielo.I nie pisze tego z ironia czy zeby sie kłocic.Nie bede pisac nic wiecej bo nie mam zamiaru cie przekonywac do mojego puntku widzenia. Nie o to chodzi. Jedynie o zaakceptowanie ze pomimo ze stał sie hitem moze sie nie podobac. A nie ze sie nie podoba to nie jest hitem i tylko garstka "niewiast"sobie cos wymyslila i wyssala z placa.Pozdrawiam
-
2007/05/05 19:51:20
ale skąd to przewrażliwienie?
ja tu napisałem o swojej opinii. A nie o Waszej. Nie oceniam jej. Piszę tylko o okolicznościach.
Filmy z Zakościelnym, filmy Olafa Lubaszenki też są hitami, też było na nich mnóstwo ludzi... A mimo wszystko nie odbiera mi to prawa, żeby powiedzieć o nich, że są gówniane. Bo są. DLA MNIE są gówniane.
Tak samo jak TO JA SIĘ ROZCZAROWAŁEM filmem "Pokiri". I mam prawo o tym napisać. I nikomu tym krzywdy nie robię.
-
2007/05/05 19:53:15
a te obiektywne źródła to liczby.
i na ich podstawie stwierdzam - tak "Pokiri" to był hit! I na ich podstawie stwierdzam - tak "Pokiri" był hitem, który mi się akurat nie podobał.
-
Gość: , host-81-190-231-153.wroclaw.mm.pl
2007/05/05 20:33:41
film z Zakoscielnym hitem??? Ktory??;)Bo sa gowniane i do dupy.
Ale Noktowizorze po pierwsze nie jestem przewrazliwiona, no moze troszke.
Tylko pewne rzeczy w wypowiedzi mi sie nie zgadzaly i dlatego sie wypowiedzialam.Szanuje Twoje slowa i wypowiedzi, bo lubie Cie czytac tutaj i na forum. Ale jesli chce zabrac glos w jakiejs sprawie mnie dotyczacej to zabieram. Napisalam ze masz prawo pisac o tym co myslisz nie odbieram Ci tego. Zreszta po co. Tak jest fajniej jak mozna dyskutowac o wyzszosci Mahesha na Zakościelnym.Bo widzisz ja nerwowa jestem i musze sie panowac czasem ale ogolnie to sympatyczna jestem :D
Nie naleze tez do zwolenniczek slepego zapatrywania sie na liczby swiadczace o fenomenie jakiegos filmu. Tu akurat podpieram sie tym, choc tak naprawde to nie musi znaczyc nic. Jednym sie podoba to co sie stalo hitem a innym totalny gniot i na odwrot. Akurat mnie sie bardzo podobalo Pokiri,niezaleznie od tego czy stalo by sie hitem czy tez nie.
Nie mam zamiaru i nie mialam naskakiwac na Ciebie i wcale nie sa to zarzuty. Poprostu pewne niejasnosci zmusily mnie by napisac co o tym mysle.Wypowiedzialm sie otrzymalam odpowiedz i ciesze sie.
Co nie zmienia faktu ze pewnie nadal bede Cie denerwowac moim uwielbieniem do Pokiri i innych filmow z Panem M. ;)

-
2007/05/05 22:16:18
Co do Zakościelnego to chyba te jego ostatnie wybryki w filmach "Dlaczego nie!" czy jakoś tak były dość popularne. Nie wiem, bo takie kino omijam z daleka.
Ja nie pije do Waszego uwielbienia w tym momencie. Ten wstęp służył jedynie do pokazania podłoża z jakiego przyszło mi obejrzeć "Pokiri". Na pewno miałbym zupełnie inne nastawienie do filmu, gdyby nie ta cała jego aura świetności i hitowości. To napędza oczekiwania. Szczególnie, że w mojej krótkiej karierze z filmami telugu jak do tej pory, poza "Pokiri", nie zaliczyłem żadnego filmu, o którym nie mógłbym powiedzieć, że jest świetny. "Pokiri" ma tego pecha, że z tego zestawu jest najsłabsze. Pewnie inaczej bym na to wszystko patrzył, gdyby to był mój pierwszy film telugu, gdybym widział go na wielkim ekranie etc. Ale pech chciał, że zdążyłem już poznać smak telugu i mam pewne oczekiwania wobec takiego kina. Omawiana przez nas produkcja z Maheshem nie do końca owe oczekiwania spełniła. Stąd rozczarowanie. Zauważ jednak, że nie jadę po tym filmie jak po jakimś strasznym gniocie. Po prostu piszę, że czuję niedosyt, że czegoś mi brakowało, że był po prostu słabszy. Jak dla mnie.