|
Blog > Komentarze do wpisu
Chatrapati / Chatrapathi (2005), reż. S.S. Rajamouli
![]() To historia o dwóch przyrodnich braciach - Ashok'u i Sivaji'm (jego dorosłą wersję gra wspomniany Prabhas) i ich matce. Są Telugami, którzy mieszkają w Sri Lance. Bracia nie pałają do siebie miłością. Ashok jest zazdrosny o uczucia jakimi darzy Sivaji'ego matka. Stara się robić wszystko, żeby uprzykrzyć mu życie, a przede wszystkim, żeby osłabić więź z matką. Trudna sytuacja na Sri Lance sprawia, że nagle rodzina musi uciekać z miejsca, w którym mieszka. Rodzina zostaje rozdzielona. Ashok wykorzystuje sytuację i oszukuje matkę mówiąc jej, że jego brat zginął w płonącymi domu. Uchodźcy ze Sri Lanki trafiają do Indii, gdzie są zmuszeni do niewolniczej pracy u człowieka, który nazywa się Baji Rao. Każe im brać udział w nielegalnym procederze wykradania przemycanego towaru. To bardzo trudna i niebezpieczna praca, a każdego komu się nie uda czeka śmierć. Podłe traktowanie ludzi, wykorzystywanie ich powoduje rosnącą frustrację wśród wszystkich. Ale nikt nie ma odwagi się przeciwstawić złemu Baji Rao. Jedynie Sivaji czuje, że coś trzeba z tym zrobić. Gdy ludzie Rao nieomal zabijają małego chłopca wybucha bunt. Jego przywódcą jest Sivaji. Zabija on oprawców, a lokalnym politykom zaczyna dyktować warunki. Zostaje nazwany "Chatrapati" czyli ten, który poświęca siebie dla dobra innych. Przypadek sprawia, że Chatrapati spotyka swojego brata. Nie wiedząc, że to on i jakie intencje ma Ashok, przyjmuje go do siebie. Tymczasem podstępny Ashok knuje razem z Ras'em Bihari - bratem zabitego Baji Rao, który pała żądzą zemsty i chce odzyskać utracone wpływy. Sivaji musi się oczywiście jeszcze zakochać, ale ten wątek jakoś nie jest specjalnie wart jest uwagi. Potraktowany został on dość typowo - w sumie jako dodatek do całości. Ładna dziewczyna, kolorowe teledyski i w sumie niewiele więcej z tego wynika. To moja pierwsza styczność z nowym "bogiem" telugu Prabhasem. Nie dane mi było przeżywać uniesień związanych z fizycznością tego pana. Jedyne co mogę powiedzieć o jego wyglądzie to fakt, że jak dla mnie to jest nieco karykaturalną postacią. Śmieszna fryzura, mała głowa, a do tego napakowana reszta ciała. Ale fakt faktem, że się wyróżnia i jest dość charakterystyczny. Co do umiejętności aktorskich to było nienajgorzej. W porównaniu do chołubionego Mahesha Babu wydaje się być osobą bardziej przekonywującą, o silniejszej ekranowej osobowości. Przynajmniej na jego twarzy widać jakąś mimikę, emocje. Czasem nieco przesadzone (sceny płaczu), komiczne (słodkie uśmieszki amanta), ale generalnie coś się dzieje. Mahesh Babu ze swoją wiecznie kamienną twarzą może i jest na początku ciekawy, ale kiedy widzi się go takiego w koljenym filmie to można zacząć się zastanawiać czy on tak ma czy nie potrafi inaczej. Film jest typowym dziełem rozrywkowym. Kolorowe teledyski, dużo bijatyk, fruwania. Motyw zemsty, patetyczne sceny. Ale to dobra rozrywka. Ponieważ widziałem już troszkę tego typu filmów to nie ma już takiego wrazenia jak po pierwszym razie. Ale nadal się podoba. Nie należy od "Chatrapati" oczekiwać niczego więcej niż dobra zabawa.Historia naszpikowana jest dużą ilością absurdów, ale to konwencja, którą należy przyjąć oglądając filmy telugu z super bohaterami. A Prabhas niewątpliwie takim jest. Choć z tego co wiem nie jest to jakiś super mega star - nie spotkałem się z żadnym przydomkiem, który zostal mu nadany przez fanów (a taki Mahesh czy Chiranjeevi mają). Rzeczą, która może nieco drażnić w tym filmie to agitka komunistyczna. Chatrapati walczy o prawa robotników z krwiożerczymi (w przypadku tego filmu w sensie niemalże dosłownym) kapitalistami, walczy dla ludu, poświęca się dla dobra ogółu itp. itd. Fascynacja i sympatia dla komunizmu to zjawisko dość powszechne w Indiach, szczególnie na południu. A aktorzy, reżyserzy - generalnie filmowcy często są silnie powiązani z polityką - albo sami się nią zajmują albo mają powiązania rodzinne (np. ojciec Prabhasa jest znanym aktorem, ale też i wpływowym politykiem). Do wycięcia w filmie są tzw. sceny komediowe. To jest jakaś tendencja, że prawie zawsze do filmu wsadza się jakiegoś gościa, który nie ma żadnego znaczenia dla rozwoju akcji, ale swoim pojawieniem się ma wywołać "trochę śmiechu". Nie inaczej jest tutaj. Niestety gość jest totalnie niestrawny. Jedyne co mu wyszło to sceny podrywu inspirowane kinem tamilskim - można zobaczyć parodię Anniyana, Remo, Ambiego (film "Anniyan"), tancerkę Chandramukhi (film "Chandramukhi) i Rajnikantha. Reszta "gagów" w wykonaniu tego pana mogłaby odejść w zapomnienie, co najwyżej znaleźć się w wydaniu DVD w sekcji "deleted scenes". Ten film trzeba przede wszystkim zobaczyć dla jednego aktora. Jest to Pradeep Rawat - tutaj jako Ras Bihari. Mistrz grania czarnych charakterów. W "Chatrapati" przechodzi samego siebie. Ma świetny image - wygląd tego gościa wręcz poraża. Do tego głos, spojrzenia i miny, którymi przyćmiewa reszte obsady. Jego opowieści o tygrysie, który rusza na łowy by upolować zwierzynę są mistrzowskie. Zresztą sam siebie określa "Ras Bihari - tygrys z Biharu". Drugi czarny charatker czyli brat Ashok jest również wart uwagi. Gra go niejaki Shafi. Świetnie wybrano aktora do tej roli. Shafi sprawdza się jako podła, wredna gnida, która wciąż knuje jak pogrążyć swojego brata. Generalnie jest to dzieło, które można obejrzeć. Stracony czas to nie jest. Aczkolwiek powiem szczerze, że chyba wolę filmy z Maheshem Babu takie jak: "Athadu" czy "Sainikudu". Niby to podobna stylistyka, ale jednak ciutkę wyżej je oceniam. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zanim klipy to najpierw wejście Pradeepa - Rasa Bihari! KLIPY A vachi B pai vaale (ABCD) Manela Tintivira sobota, 09 czerwca 2007, n0kt0w1z0r
|