Locations of visitors to this page dodajdo.com dodajdo.com

Add to Technorati Favorites

site statistics

Blogowisko.org
Add to Netvibes

Blog > Komentarze do wpisu
Ek Ajnabee (2005), reż. Apoorva Lakhia

Ek Ajnabee

 

Troszkę czasu minęło zanim ten film obejrzeliśmy. I pewnie długo by jeszcze leżał i kurz zbierał, gdyby nie fakt, że zadzwoniła do nas znajoma. Mieliśmy się umówić na wspólne oglądanie jakiegoś filmu. Rzuciła kilka tytułów, które właśnie kupiła. Wszystko widzieliśmy. Poza jednym. "Ek Ajnabee".

Główną rolę w filmie gra Amitabh Bachchan. Jego postać to podstarzały żołnierz, pułkownik Suryaveer Singh. Jest on człowiekiem, dla którego życie straciło sens. Cierpi z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, który przydarzył mu się kiedyś, podczas jednej z misji - przypadkiem zabił dwójkę dzieci. Teraz swoje smutki topi w alkoholu. Przyjeżdża do Bangkoku, do swojego dawnego podwładnego (gra go Arjun Rampal), który proponuje mu pracę - ma zostać ochroniarzem Anamiki, córeczki bogatych indyjskich biznesmenów. W mieście wrze - fala porwań dzieci bogatych indyjskich biznesmenów może być powodem do niepokojów rodziców Anamiki. Na początku Surya (takiego skrótu używa po raz piewszy Anamika, potem zwracają się tak do Suryaveer'a prawie wszyscy) jest bardzo oschły w stosunku do dziewczynki. Ale jak to bywa w tego typu filmach - lody zostają przełamane. Pułkownik i dziewczynka zaprzyjaźniają się. I jak to bywa w tego typu historiach - dziewczynka zostaje porwana. Jest strzelanina, Surya jest ciężko ranny, a jakiś oprych uprowadza dziewczynkę. Potem pojawia się policja, są negocjacje z porywaczami, jest okup. Milion dolarów. Akcja dostarczenia pieniędzy nie udaje się, a dziewczynka rzekomo ginie. Pułkownik wychodzi ze szpitala. Poprzysiągł sobie, że odnajdzie bandytów, którzy porwali i zabili Anamikę. I wszystkich pozabija...

Nic specjalnego w tym scenariuszu nie ma. Jest niby zaskakujące zakończenie, dobro oczywiście triumfuje. Natomiast sam film... jest bardzo taki sobie. Nie jest to gniot, ale powiedzieć, że jest dobry też ciężko. Ot taka sobie historyjka, którą mozna obejrzeć, a można sobie też odpuścić. Jedyną rzeczą, która tak naprawdę zasługuje tu na uwagę są ciekawe zdjęcia i montaż - szczególnie w scenach tortur jakie zadaje Surya jednemu z pierwszych bandytów, z którymi się rozprawia. Reszta pozostawia wiele do życzenia. Amtiabh Bachchan gra tak jakby nie za bardzo mu się chciało. Dostał rolę, podpisał kontrakt, więc odbębnia to za co mu zapłacili. Arjun Rampal mógłby się w ogóle w tym filmie nie pojawiać. To kolejny obraz, w którym jego obecność postrzegam jako wielce nie wskazaną. Bandziory może i fajnie wyglądają, ale nic poza tym. Drewniane aktorstwo. To samo się tyczy rodziców Anamiki, a szczególnie mamusi, która zachowuje się jak aktorka taniego amerykańskiego serialu familijnego. Sam scenariusz ma strasznie dużo dziur, sporo w nim niedorzeczności i braku logiki. Wyjaśnienia niektórych wątków są może nie tyle co skomplikowane co bardzo niedopracowane i przez to mocno niejasne. Aha i jeszcze jedno. Film spokojnie możnaby oglądać na przewijaniu x2 albo x4 - akcja na pewno zyskałaby na dynamizmie.

Ten film to remake hollywoodzkiego "Człowieka w ogniu" . Chyba nie chcę oglądać oryginału. Bo spotkałem się z opiniami, że bolly wersja jest lepsza.

Muzyka? Czasem coś ciekawego dzieje się w tle akcji. Piosenki też są niczego sobie. Na uwagę zasługują dwa kawałki - tytułowy "Ek Ajnabee", który pojawia się mniej więcej w połowie filmu i quasi hip hopowy teledysk, który pojawia się na napisach końcowych - tam gościnnie ustami rusza Sanjay Dutt (ale tej wersji nie ma niestety na YouTube).

Ek Ajnabee

Ek Ajnabee

Ek Ajnabee

Ek Ajnabee

Ek Ajnabee

KLIP Ek Ajnabee

 

 

niedziela, 10 czerwca 2007, n0kt0w1z0r