Locations of visitors to this page dodajdo.com dodajdo.com

Add to Technorati Favorites

site statistics

Blogowisko.org
Add to Netvibes

Blog > Komentarze do wpisu
Varalaru - History of Godfather (2006), reż. K.S. Ravikumar

Varalaru - poster

Ojciec Vishnu, Shivshankar jest rotarianinem. Przed laty uległ wypadkowi, w którym zginęła jego żona, matka Vishnu. Teraz jeździ na wózku inwalidzkim. W ramach działalności klubu rotariańskiego Shivshankar wysyła swojego syna do biednej wioski. Chłopak nie bardzo chce, ale przyjaciele namawiają go na ten wyjazd twierdząc, że to będzie niezła zabawa. W tym samym czasie w wiosce przebywają dziewczęta z college'u. Jedna z nich Divya - szczególnie wpada w oko Vishnu. Dziewczyna okłamuje go, że jest prostytutką i ma bardzo trudne życie - musi wspierać rodzinę, która bez niej nie może sobie poradzić. Chłopak wzrusza się tą historią. Chce dać jej pieniądze i wziąć z nią ślub. Do ożenku nie dochodzi. Vishnu bardzo przeżywa oszustwo dziewczyny, a jej samej też jest głupio...
Po powrocie z wioski coś dziwnego zaczyna się dziać z Vishnu. Wdaje się w pijackie burdy, próbuje zgwałcić przyjaciółkę Divyi, chce zabić swojego ojca. Wszyscy podejrzewają, że jest chory psychicznie. Okazuje się jednak, że to wszystko dzieje się z o wiele bardziej skomplikowanych powodów, że kryją się za tym mroczne tajemnice z przeszłości...

Fabuła filmu, w tym skrócie chyba również, jest dość pokręcona. A nawet powiedziałbym, że bardzo pokręcona. Ajith Kumar, który gra w tym filmie główną rolę, wcielił się w trzy postacie. Więc to zdanie powinno brzmieć raczej tak: Ajith Kumar, który gra w tym filmie trzy główne role... W przypadku takich fabuł jak ta bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę i stworzyć obraz kompletnie niezrozumiały, zbytnio pogmatwany i pokręcony. Ale właśnie jedną z największych zalet "Varalaru" jest to, że mimo wszystko całość trzyma się kupy! Nie ma problemu z rozróżnieniem wątków, postaci i wydarzeń. Mimo swojego skomplikowania fabuła wciąga, jest zrozumiała i ma sens. Muszę przyznać, że podczas oglądania tego filmu towarzyszył mi podobny dreszczyk emocji, który miałem np. przy "Anniyanie". Może nie aż tak wielki, bo wiadomo, że "tamilska poetyka" nieco już się opatrzyła, ale trzeba przyznać, że dawno nie byłem tak zaskoczony. W "Varalaru" jest całe mnóstwo smaczków - sceny, gesty... Np. zakładanie soczewek kontaktowych, które od razu kojarzą się z kultowym obrazem "Baazigar", zarzucanie mokrą grzywą przez jedno ze "wcieleń" Ajitha Kumara. Zresztą owo wcielenie posiada również swój odpowiednik z przeszlości - czyli małego dzieciaczka, który jest równie mocarny, jeśli nawet nie lepszy.

Ten film to także mnóstwo skojarzeń z naszym pobytem w Indiach. Kiedy byliśmy w Chennai'u "Varalaru" był akurat grany w kinach. Wszędzie było mnóstwo plakatów i reklam. Raz nawet niewiele brakowało, a poszlibyśmy na to do kina. Ale wówczas nie bardzo pewni tego co nas czeka woleliśmy pójść jednak na "Dhoom 2". Teraz żałujemy!

To był pierwszy film, w którym widzieliśmy Ajitha Kumara w roli głównej. Do tej pory znaliśmy go tylko jako brata Asoki z "Asoki Wielkiego". Wrażenia pozytywne, na pewno będziemy chciei obejrzeć coś jeszcze z nim. Już parę tytułów "wyhaczyliśmy", a na jesień zapowiadana jest premiera remake'u filmu "Billa" (czyli tamilskiego remake'u "Dona" z Amitabhem Bachchanem), w którym główną rolę gra właśnie ten aktor.

Generalnie film bardzo dobry, wciągający, momentami bardzo zaskakujący. Aż trudno uwierzyć, że ten sam reżyser zrobił film "Saravana" .

 

 

KLIPY

Kamma Karayil

 

Theeyel Viluntha

 

Innisai Azhaki

 

wtorek, 03 lipca 2007, n0kt0w1z0r