Locations of visitors to this page dodajdo.com dodajdo.com

Add to Technorati Favorites

site statistics

Blogowisko.org
Add to Netvibes

Blog > Komentarze do wpisu
Sholay (1975), reż. Ramesh Sippy
free image host

Kultowy film, gwiazdorska obsada i wielkie rozczarowanie...

Sholay

Mam Sholay na DVD. W sumie już prawie rok stoi na półce i czeka na obejrzenie. Ale od kiedy wiedziałem, że film pojawi się na festiwalu "Bilet do Bollywood" stwierdziłem, że nie ma co oglądać tego na ekranie telewizora, a warto poczekać na projekcje w kinie.

Zanim zacznę się dzielić swoimi przemyśleniami związanymi z tym filmem szczypta informacji o treści i nie tylko. "Sholay" to historia dwóch przyjaciół - Jai (Amitabh Bachchan) i Veeru (Dhamendra) są złodziejaszkami, którzy rozbijają się po całych Indiach popełniając przestępstwa i uciekając przed policją. Któregoś razu otrzymują nietypowe zlecenie - były policjant - Thakur - zleca im zabicie bardzo groźnego bandyty - Gabbara Singha (Amjad Khan).

"Sholay" jest kultowym indyjskim filmem. Uważa się go jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, w filmografii Amitabha Bachchana. Na DVD widnieje napis "The biggest blockbuster ever made" (największy hit jaki kiedykolwiek powstał) a na plakacie, który widać powyżej "The greatest story ever told" (najwspanialsza historia kiedykolwiek opowiedziania). Takie informacje zaostrzają apetyt. Muszę przyznać, że nastawiłem się na naprawdę coś wielkiego i wspaniałego. A okazało się...

Wielkie rozczarowanie. Tak krótko mogę napisać o tym filmie. Nie podobał mi się wcale. Film jest nudny - historia ciągnie się przeokrutnie przez 3,5 godziny i nie widać jej końca. Jai i Veeru siedzą w wiosce Thakura i czekają... Tylko nie wiadomo na co. Mają załatwić gościa, a tak naprawdę nic nie robią, żeby zrealizować powierzone im zadanie. Siedzą i "zbijają bąki". Ruszają do akcji tylko wtedy, gdy Gabbar sam do niej wkroczy. Przez resztę filmu przynudzają przeokrutnie. Owszem nie brakuje tu fajnych scen, porażających patentów, ale giną one w przytłaczającej całości. Pamiętam, że podobnie nudziłem się oglądając "Devdasa"z SRK. Różnica polega na tym, że z "Sholay" nie wyszedłem tylko przebrnąłem do finału. Ale w sumie to nie było warto. Finałowa walka, która pewnie normalnie powaliłaby mnie na ziemię tak naprawdę tylko mnie dodatkowo zeźliła. Ja zdaję sobie sprawę z tego jakimi prawami rządzi się konwencja tego filmu, jakich rzeczy należy się spodziewać. Ale może to już jest kwestia tego, że za dużo takich obrazów oglądałem, żeby tak na ślepo przyjmować kolejne wrażenia tego typu. Uwielbiam stare filmy z Amitabhem, jestem wielkim fanem obrazów tj. "Don" czy "Andhaa Kaanoon", ale zdecydowanie "Sholay" do tego zestawu się nie zalicza.

Ram Gopal Varma przygotowuje remake "Sholay". Nazywa się to wstępnie "RGV Ki Aag". Tam główną rolę gra Ajay Devgan. Jestem ciekaw jaki to będzie film. Pewnie go obejrzę. Mam nadzieję, że RGV postara się i, co rzadko się zdarza, będę mógł napisać, że remake jest lepszy od oryginału.

Celowo nie wklejam zdjęć ani klipów.

wtorek, 21 sierpnia 2007, n0kt0w1z0r

Komentarze
Gość: Krish, aaqb116.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/31 01:21:08
Nokto, przynudzasz :)
Poza tym walnąłeś się merytorycznie: Thakur nie zleca bohaterom zabicia Gabbara Singha - on im wręcz tego zakazuje. Gabbar ma zostać schwytany ŻYWY! Inna opcja nie wchodzi w rachubę.
A przy okazji w sobotę udajemy się z Aartsem na maraton filmowy: "Siedmiu samurajów", "Siedmiu wspaniałych, "Sholay" :D Marzenie :D
-
2007/09/07 22:15:17
Ech... Zobaczyłam notkę o "Sholay", zobaczyłam że jeden komentarz i normalnie wiedziałam Krish, ze to ty...

A co do filmu - bardziej się Nokto z tobą zgadzam niż nie, chociaż aż tak ostra dla "Sholay" mimo wszystko bym nie była. Inna sprawa, że oglądając w domu miałam możliwość przesuwania niektórych co nudniejszych scen. Kilka razy z niej zresztą skorzystałam.
Ale drugi seans raczej nie wchodzi w grę.