Locations of visitors to this page dodajdo.com dodajdo.com

Add to Technorati Favorites

site statistics

Blogowisko.org
Add to Netvibes

Blog > Komentarze do wpisu
Grindhouse: Death Proof / Planet Terror (2007), reż. Quentin Tarantino, Robert Rodriguez
imagebam.comimagebam.com

Dwóch dużych chłopców bawiło się w "złe" kino. Jednemu nie wyszło, drugi świetnie się w tym odnalazł...

Pierwszą część "Grinhouse" - "Death Proof" Quentina Tarantino widziałem niedługo po premierze tego filmu w Polsce. Ale celowo wstrzymywałem się z notką na jego temat. "Grindhouse" był pomyślany jako całość, dwie części, więc postanowiłem poczekać na to co ma do powiedzenia w tym temacie Robert Rodriguez w swoim "Planet Terror".

Bohaterem "Death Proof" jest Mike, kaskader. Gość ma trochę "nierówno pod sufitem". Uwielbia sobie wypić, szybko jeździć swoim niezniszczalnym samochodem (tytułowy "Death Proof"), a przede wszystkim lubi zabijać kobiety, lubi im pokazywać gdzie jest ich miejsce. Film Tarantino składa się z dwóch nowelek, w których oglądamy "zmagania" Mike'a z kobietami.

Jestem chyba jedną z niewielu osób, która po wyjściu z seansu "Death Proof" była niezadowolona. Nie umiem podzielać entuzjazmu względem tego filmu. Wymęczyłem się na nim. 2/3 całej historii jest straszliwie przegadane - pierwsza nowelka zupełnie nie trafia, a drugą warto zobaczyć jedynie dla końcówki - scena pościgu samochodowego rzeczywiście robi wrazenie i potrafi trzymać w napięciu. "Death Proof" był reklamowany jakoby miał wspaniałe dialogi, równie dobre co w "Pulp Fiction" czy we "Wściekłych psach". Ne wiem, ale ja tam takowych nie zauważyłem. To były popłuczny po tych 2 filmach. Erotyczne fantazje Quentina Tarantino dotyczące kobiet. Tak właśnie Quentin wyobraża sobie wyzwolone kobiety... Marne to. Nudne. Zasnąć można.

imagebam.comimagebam.comimagebam.comimagebam.com

Miałem bardzo duże oczekiwania dotyczące "Planet Terror". Wierzyłem, że Rodriguez lepiej zrozumiał na czym polega idea zrobienia "dobrego złego filmu". I nie zawiodłem się!

Małe miasteczko gdzieś w USA. Do lokalnego szpitala zaczynają zwozić pacjentów z bardzo dziwnym schorzeniem. Początkowo identyfikowane jest ono jako zmiany skórne, gangrena etc. Później jednak okazuje się, że to coś znacznie bardziej poważnego. Miasto zostało zaatakowane przez zombie! Za wszystkim stoi grupa żołnierzy, naukowiec-gangster, którego ulubionym zajęciem jest obcinanie jąder przeciwnikom...

"Planet Terror" to świetna zabawa gatunkiem. Akcja jest bardzo wartka, nie ma zbędnych dłużyzn. Są obrzydliwe zombie, które opanowują miasto, jest tajna broń chemiczna, jest laska z karabinem u nogi. Dużo krwi, strzelaniny i humoru. Wszystko utrzymane w bardzo dobrym, pastiszowym klimacie. Rodriguez zdecydowanie lepiej poradził sobie do Quentina. Jeśli komuś podobało się "Od zmierzchu do świtu" to nie powinien być zawiedziony. To bardzo podobny klimat, ale zrobiony jeszcze "gorzej".

Niestety - europejska wersja "Grindhouse" różni się od amerykańskiej i wydaje mi się, że na niekorzyść. Filmy były przemontowywane tak, żeby można było je pokazywać oddzielne. Został dodany materiał, każda z części jest wydłużona o sceny, których w USA nie można było obejrzeć (może to jest powodem, że "Death Proof" tak mi się dłużył). Ale za to zabrano nam super rozrywkę w postaci trailerów nieistniejących filmów - nakręconych m.in. przez Eli Rotha i Roba Zombiego. Taką namiastkę tego co straciliśmy stanowi przemocarny trailer filmu "Machete" Rodrigueza, który można zobaczyć przed seansem "Planet Terror". Reżyserowi tak się spodobał ten pomysł, że prawdopodobnie nakręci pełnometrażową wersję. Oby!

imagebam.comimagebam.comimagebam.comimagebam.com

Trailer "Machete"

 

środa, 24 października 2007, n0kt0w1z0r