|
Blog > Komentarze do wpisu
Ten... jak mu tam... Nowy Rok?
Dawno mnie tu nie było...
Jakoś tak wyszło. Nie pisałem, bo weny nie miałem (a to, że rymuję to przypadkiem czynię).
W związku z Nowym Rokiem, co numerek ma 2008, w którym to ja skończę lat 30, powinno się zrobić jakieś postanowienia noworoczne. Jest prawie 5 stycznia, a ja żadnych nie zrobiłem. Jakoś ta zmiana numerków w dacie nie zrobiła na mnie większego znaczenia. Ale jak trzeba to trzeba...
Więc na szybko sobie postanawiam w tym roku skończyć 30 lat. To już niedługo, więc zadanie proste. Bardziej skomplikowanych wymyślać na razie nie będę.
Przeczytało się parę książek i może o kilku co nieco napiszę. O paru teraz, a o reszcie później. Albo i nie napiszę. To nie są noworoczne obietnice. Zacznę więc może od literatury czysto rozrywkowej. Jestem fanem twórczości Harlana Cobena - przeczytałem 3 jego książki - "Nie mów nikomu", "Najczarniejszy strach" i "Tylko jedno spojrzenie". Rozpisywać mi się na temat każdej nie chce za bardzo. Więc tak krótko i pobieżnie (mniej rozbieżnie). Harlan Coben pisze tzw. thrillery. Trzeba przyznać, że gość ma do tego talent i taki np. Dan Brown to nędzny grafoman przy nim. Świetnie się to czyta, ciężko się jest oderwać. Ma też poczucie humoru. Generalnie jest to całkiem fajna rozrywka - do poczytania w pociągu, autobusie, łóżku, poczekalni na dworcu, przychodni etc. Z wymienionych pozycji na razie najbardziej przypadła mi do gustu książka "Tylko jedno spojrzenie". Sympatycznym aspektem tych czytadeł jest jeszcze ich cena. Sporo Cobena wychodzi w tzw. wersji kieszonkowej i można je kupić nawet za 13 zł. To dobra cena za taką rozrywkę. Przeczytałem też parę książek, których czytać nie należy. Po pierwsze, i dam upust temu pewnie we większej formie, "Noc z czwartku na niedzielę" Gaji Grzegorzewskiej. Rozwodziłem się już na temat "Żniwiarza" jej autorstwa mając nadzieję, że kontynuacja będzie zdecydowanie lepsza. Zawiodłem się srogo. Bo jest dużo gorzej. Tak złej książki nie czytałem dawno i pewnie długo nie przeczytam. A na pewno po twórczość tej pani sięgać już nie będę. Chyba, że dostanie nagrodę Nike, w co śmiem wątpić. Dlaczego, co i jak niebawem. Drugą złą książką, której nawet nie skończyłem, bo się zeźliłem straszliwie jest przereklamowany "Siewca Wiatru" Maji Lidii Kossakowskiej. Czytałem wcześniej jej "Zakon Krańca Świata", który był naprawdę niezły, ale jej "najlepszemu" (tak mówią na mieście) dziełu nie dałem rady. Może i sam pomysł ma ręce i nogi, ale samo wykonanie już nie. Nie chce mi się rozpisywać co do szczegółów, więc powiem tylko tyle, ze nie zmogłem nudnych opisów demoniczno-magiczno-nadprzyrodzonych wizji, przemian, walk etc. Pseudoliteracki bełkot, który jest chyba zrozumiały tylko dla zatwardziałych miłosników gatunku albo dla ludzi, którzy zażywają substancje poszerzające horyzonty percepcji. Ale nie dla mnie... Miłym zaskoczeniem był za to dla mnie "13 anioł" Anny Kańtoch. Kryminał osadzony w konwencji fantasy - bardzo ładny, klimatyczny... Warto się zatrzymać na dłużej nad tą książką, więc pozwolę się porozwodzić nad nią nieco później. Odkryciem jest dla mnie książka "Allah 2.0" Mieszko Zagańczyka - polski cyberpunk, wizja świata opanowanego przez Islam i poszukiwanie relikwii - obciętej dłoni Jana Pawła II. Miks wybuchowy, bardzo strawny i naprawdę robiący wrażenie. Wspaniała wyobraźnia, świetny pomysł na przedstawienie wirtualnego świata... O tym więcej również w następnych odcinkach. A za tydzień, 11 stycznia, w piątkowym dodatku do "Dziennika" - "Kultura TV", do którego zazwyczaj dostarczam różne fotki różnych ludzi robione przez różnych fotografów ukaże się mój tekst o książce "Pies i klecha. Przeciwko wszystkim" spółki autorskiej Urbi Et Orbi czyli Jarosława Urbaniuka i Łukasza Orbitowskiego. Rzecz bardzo zacna... Za tydzień! Filmów też parę widziałem. Też może co nieco skrobnę. Ale nic indyjskiego... Ostatnio nie zgłębiam tych rejonów. To tyle na dziś... I tak się rozpisałem. Późno jest... piątek, 04 stycznia 2008, n0kt0w1z0r
|