|
Blog > Komentarze do wpisu
Tignes
Z okazji moich 30 urodzin (w lutym) małżonka wymyśliła, że w ramach prezentu zorganizuje nam wyjazd na narty. Dzielnie się sprawiła i razem z koleżanką załatwiły wyjazd we francuskie Alpy do przepięknej miejscowosći Tignes. To był mój pierwszy występ na nartach. Nie bałem się tego jakoś strasznie, ale nie bardzo miałem pojęcie czy sobie poradzę czy nie. Całe szczęśćie miałem bardzo dobrego instruktora - Tomek z GOPRu potrafił wspaniale tłumaczyć i pokazywać co i jak. Dość szybko złapałem podstawy, a chyba jeszcze szybciej polubiłem ten sport. Niestety pech chciał, że czwartego dnia doznałem kontuzji kolana i tym samym jeżdżenie po stokach się zakończyło. Pozostało mi kuśtykanie ze stabilizatorem na nodze i podziwianie pięknych okolic, w których mieszkaliśmy... Zdjęć troszkę zrobiłem. Zacznę od ciekawostki, która przywitała nas w Tignes. Jest tam baner, plakat (jak zwał tak zwał) witający podróżnych w różnych językach. Chyba (?) we wszystkich jest po prostu "serdecznie witamy", a tylko Polakom ktoś zafundował konsternujące nieco sformułowanie "Powitanie". Nie spotkałem się z taką formą powitania. Nikt nigdy nie witał mnie mówiąc mi "Powitanie!"...
Pogodę w Tignes mieliśmy naprawdę udaną. Dużo słońca i duuuuużo śniegu. Muszę tam wrócić, a kiedy wyleczę kolano to muszę na narty - gdziekolwiek! czwartek, 10 kwietnia 2008, n0kt0w1z0r
|